Kategorie blog
Wyznania #nancygirls - przebiegłam maraton 3

"Musisz to zrobić, żeby zrozumieć

 

Jestem zodiakalnym upartym bliźniakiem. Więc nie lada wyzwaniem dla mojego męża było przekonanie mnie do biegania. ROK - tyle Chris przekonywał mnie abym w końcu zaczęła biegać. Pewnego dnia tak po prostu założyłam sportowe buty i wybiegłam z domu na małe rozbieganie. Zrobiłam niecałe 3 km, byłam czerwona jak burak ale jednocześnie szczęśliwa. Podczas treningów biegowych całkowicie zapominałam o problemach, słuchałam ulubionej muzyki a dzięki dodatkowej endorfinie na mojej twarzy widniał szczery uśmiech.

 

 

Jednak mój mąż miał wobec mnie większe zamiary: "Namówić mnie do zawodów biegowych". Oczywiście moja odpowiedź brzmiała: NIE! nie będę się z nikim ścigać- biegam sama dla siebie. Jednak on już wiedział jak mnie podejść. 19 czerwca 2016 r. dzień po moich urodzinach w Lublinie odbywał się publiczny bieg "Chęć na pięć". Mąż rzucił mi wyzwanie: pobiegnij, zrób prezent sama dla siebie - to tylko 5 km - boisz się, że nie dasz rady? Decyzja była oczywiście oczywista :)

 

 

I tak tylko 5 km było dla mnie jak 10 km, wysoka temperatura powietrza sięgająca 30 stopni i górki czechowskie po których przebiegała trasa dały mi w kość ale dałam radę, dobiegłam z jeszcze lepszym czasem niż zakładałam. Przekroczenie pierwszej mety to uczucie nie do opisania, było to początkiem czegoś nowego wiedziałam, że to mój pierwszy ale nie ostatni bieg. I tak biegałam 5,10,21 km ale wciąż chciałam więcej. W październiku 2016 roku podjęłam decyzje, że pora na maraton czyli mój cel na 2017r.

 

fot. twojfotograf.net 

"Musisz to zrobić, żeby zrozumieć" - zgadzam się z tym stuprocentowo. Tak bardzo bałam się tych 42 km, że za mało wybiegałam treningów, że po prostu nie dam rady. Gdy wstałam w niedziele rano 24 września i zobaczyłam deszcz miałam ochotę się rozpłakać ( P.S. nienawidzę biegać w deszcz) ale powiedziałam sobie do odważnych świat należy - ZROBIĘ TO!

 

 

I tak o 9.00 wystartowałam! Odrazu zdałam sobie sprawę, że to będzie inny bieg inny niż wszystkie do tej pory. Co h przyjmowałam żele które testowałam wcześniej przez miesiąc, regularnie piłam izotoniki i tak było do 38 km kiedy nagle pojawiła się ta "ściana" o której wszyscy mi mówili. Nogi zaczęły odmawiać mi posłuszeństwa a gdy chciałam się zatrzymać w biodrach pojawiał się ogromny ból jakby ktoś miażdżył mi kości. Nie zatrzymałam się i 2 km prze truchtałam. Na 40 km dostałam wiadomość głosową od znajomych, którzy obserwowali i analizowali mój bieg na Endomondo: "this is your moment, just run". Uśmiechnęłam się sama do siebie i stwierdziłam, że to prawie koniec. Przypomniałam sobie słowa męża: "Nie poddawaj się", na 41 km dostałam od niego wiadomość : "only one fuc.. km just do it" i tak 7 min później wbiegłam na metę z uśmiechem od ucha do ucha i rozpłakałam się ze szczęścia.

 

 

Udowodniłam sobie, że mogę wszystko jeśli bardzo tego chce. Podczas tych 42 km przekonałam się, że to nie tylko bieg to walka z trasą, pogodą i samym sobą. Tak jak w prawdziwym życiu stawiamy czoła różnym problemom ale nigdy nie możemy się poddawać. Dlatego #nancygirls spełniajcie się, realizujcie swoje marzenia, podejmujcie wyzwania bo warto!!

 

Która z Was biega i ma na swoim koncie publiczne biegi? 

Komentarze do wpisu (3)

4 maja 2018

:) Mega!!! Jeszcze raz gratulacje Madzia!

4 maja 2018

Rany, wzruszyłam się! Gratuluję samozaparcia! Ja nie lubię biegać, ale chyba po prostu nie mam kondycji. Zainspirowałaś mnie, po urodzeniu dziecka (jestem w 9. miesiącu) spróbuję biegać :) PS Uwielbiam Cię słuchać na Instastories, nie miałam wcześniej pojęcia że piszesz bloga. Będę tu zaglądać. :)

21 maja 2018

Piękny kącik wzajemnej adoracji

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl